Trzy nowe podkłady z drogerii – moja recenzja

Podkład jest jednym z tych kosmetyków, po których oczekuję bardzo dużo. Ma wyrównać koloryt, nie podkreślać suchych skórek, dobrze wyglądać przy dziennym świetle i wytrzymać zwyczajny dzień pełen obowiązków. Nie szukam już wyłącznie mocnego krycia. Równie ważne są dla mnie komfort, naturalne wykończenie oraz to, jak produkt zachowuje się po kilku godzinach.

Tym razem zrobiłam test trzech nowych podkładów z drogerii – recenzja powstała po kilku dniach noszenia każdego z nich w różnych warunkach. Sprawdzałam je zarówno podczas spokojnego dnia w domu, jak i w czasie wyjść, zakupów oraz rodzinnych obowiązków. Każdy z nich nakładałam na podobną pielęgnację, aby porównanie było możliwie miarodajne.

Mam cerę mieszaną, z lekko przetłuszczającą się strefą T i okresowo przesuszonymi policzkami. Zależało mi więc na produktach, które nie będą ani zbyt ciężkie, ani przesadnie pudrowe. Wzięłam pod uwagę trzy różne formuły: Catrice HD Liquid Coverage, Maybelline Super Stay Lumi-Matte oraz L’Oréal Paris True Match.

Jak przygotowałam test podkładów

Przed aplikacją każdego kosmetyku używałam lekkiego kremu nawilżającego i odczekiwałam kilka minut. Nie nakładałam za każdym razem bazy, ponieważ chciałam sprawdzić, jak podkłady radzą sobie samodzielnie. Na jedną połowę twarzy aplikowałam produkt wilgotną gąbeczką, a na drugą cienkim pędzlem. Dzięki temu mogłam ocenić także jego podatność na budowanie krycia.

Każdy podkład nosiłam przynajmniej przez sześć godzin. W tym czasie obserwowałam, czy ściera się przy nosie i brodzie, jak wygląda na czole oraz czy zaczyna zbierać się w załamaniach. Ważne było dla mnie również to, czy po kilku godzinach skóra nadal wygląda świeżo, a nie jak pokryta grubą warstwą makijażu.

Kolory oceniałam przy oknie, w łazienkowym świetle i na zdjęciach wykonanych telefonem. Takie fotografie często pokazują więcej niż szybkie spojrzenie w lustrze, dlatego przydało mi się moje podejście do zdjęć telefonem. Podkład może wyglądać pięknie na żywo, a na fotografii uwidocznić suche miejsca albo zbyt mocno odbijać światło.

Catrice HD Liquid Coverage

Catrice HD Liquid Coverage ma bardzo lekką, płynną konsystencję. Przed użyciem trzeba dobrze wstrząsnąć opakowaniem, ponieważ pigment szybko osiada. Jedna cienka warstwa zapewnia średnie krycie, które można stopniować bez tworzenia ciężkiej maski. Najlepiej sprawdziła się u mnie aplikacja gąbeczką, choć pędzel pozwalał uzyskać nieco mocniejszy efekt.

Wykończenie jest półmatowe i dość eleganckie. Podkład nie wygląda zupełnie płasko, ale też nie daje wyraźnego rozświetlenia. Na początku lekko podkreślał suche skórki przy nosie, dlatego przed aplikacją potrzebowałam dokładniejszego nawilżenia. Na policzkach prezentował się dobrze, natomiast w strefie T po około czterech godzinach pojawiło się delikatne świecenie.

Jego dużą zaletą jest lekkość. Prawie nie czułam go na skórze, a krycie niedoskonałości było wystarczające do codziennego makijażu. Po sześciu godzinach kosmetyk nadal był widoczny na twarzy, choć lekko starł się na brodzie. To dobra propozycja dla osób, które lubią trwały, wygładzający podkład bez bardzo mocnego efektu krycia.

Maybelline Super Stay Lumi-Matte

Maybelline Super Stay Lumi-Matte wyróżnił się na tle pozostałych produktów najbardziej dopracowanym wykończeniem. Formuła jest kremowa, ale dość szybko zastyga, dlatego najlepiej nakładać go partiami. Przy użyciu gąbeczki uzyskałam delikatniejszy efekt, a pędzel pozwolił mi zbudować mocniejsze krycie na policzkach i przy skrzydełkach nosa.

Producent określa wykończenie jako świetliste, ale w moim przypadku nie było ono tłuste ani przesadnie błyszczące. Skóra wyglądała zdrowo, a jednocześnie strefa T nie zaczęła szybko się świecić. To właśnie ten podkład najlepiej radził sobie z połączeniem matu i naturalnego blasku. Nie podkreślał też tak mocno drobnych nierówności jak Catrice.

Po kilku godzinach produkt nadal wyglądał świeżo, choć przy nosie wymagał lekkiego przypudrowania. Krycie oceniam jako średnie do mocnego. Zaczerwienienia i pojedyncze niedoskonałości były dobrze zamaskowane, a przy tym nie miałam wrażenia obciążenia skóry. Jeśli zależy mi na makijażu na dłuższy dzień, właśnie po niego sięgnę najczęściej.

Podkład Krycie Wykończenie Trwałość Najlepiej sprawdzi się przy
Catrice HD Liquid Coverage średnie, możliwe do budowania półmatowe około 6 godzin cerze mieszanej i codziennym makijażu
Maybelline Super Stay Lumi-Matte średnie do mocnego naturalnie matowe, lekko świetliste 7–8 godzin długim dniu i większych niedoskonałościach
L’Oréal Paris True Match lekkie do średniego naturalne, satynowe około 5–6 godzin cerze normalnej i suchej

L’Oréal Paris True Match

L’Oréal Paris True Match jest najbardziej komfortowy z całej trójki. Ma średnio płynną konsystencję i bardzo łatwo rozprowadza się zarówno gąbeczką, jak i pędzlem. Krycie można delikatnie zwiększyć w miejscach, które tego potrzebują, jednak nie jest to podkład do całkowitego zakrywania większych zmian.

Na mojej skórze wyglądał najbardziej naturalnie. Nie tworzył wyraźnej granicy przy żuchwie i dobrze stapiał się z cerą. Satynowe wykończenie sprawiało, że twarz nie była ani matowa, ani mocno rozświetlona. Po aplikacji skóra wyglądała świeżo i miękko, dlatego ten produkt najbardziej spodobał mi się na spokojne, dzienne wyjścia.

Trwałość okazała się trochę słabsza niż w przypadku Maybelline. Po kilku godzinach podkład zaczął znikać z brody i delikatnie przesunął się przy nosie. Nie wyglądał jednak nieestetycznie. Raczej stopniowo tracił intensywność, niż tworzył plamy. Osoby z cerą suchą lub normalną mogą być z niego bardzo zadowolone, szczególnie jeśli priorytetem jest naturalny makijaż i wygoda noszenia.

Porównanie aplikacji i zachowania na skórze

Najłatwiejszy w aplikacji był L’Oréal, ponieważ nie zastygał zbyt szybko i dawał czas na spokojne roztarcie. Catrice wymagał dokładniejszego przygotowania skóry, ale po właściwej pielęgnacji również nie sprawiał problemów. Maybelline trzeba było nakładać sprawniej, zwłaszcza przy użyciu pędzla. W zamian odwdzięczał się najlepszym kryciem i trwałością.

Każdy z tych podkładów inaczej reagował na puder. Catrice dobrze współpracował z cienką warstwą pudru w strefie T. Maybelline nie potrzebował go wiele, ponieważ sam po chwili delikatnie zastygał. L’Oréal najlepiej wyglądał bez nadmiernego matowienia, choć odrobina pudru na czole poprawiała jego trwałość.

Warto też zwrócić uwagę na odcień. Przy podkładach drogeryjnych często trudno trafić idealny kolor bez wcześniejszego sprawdzenia próbki. Catrice w moim odcieniu był nieco bardziej żółty, Maybelline miał neutralny ton, a L’Oréal najlepiej dopasował się po kilku minutach od aplikacji, kiedy lekko stopił się ze skórą. Przed zakupem dobrze obejrzeć swatche w naturalnym świetle, zamiast kierować się wyłącznie kolorem na nakrętce.

Który podkład wybrałabym do codziennego makijażu

Mój faworyt to Maybelline Super Stay Lumi-Matte. Najlepiej połączył trwałość, krycie i naturalny wygląd. Podobało mi się, że mogłam użyć jednej cienkiej warstwy w dni, kiedy chciałam tylko wyrównać koloryt, albo dołożyć produkt przy niedoskonałościach. Nie musiałam też szybko poprawiać makijażu.

Drugie miejsce przyznaję L’Oréal Paris True Match za komfort i bardzo ładne, satynowe wykończenie. To kosmetyk, po który sięgnę wtedy, gdy nie będę potrzebowała dużej trwałości. Catrice umieszczam na trzecim miejscu, choć nadal uważam go za ciekawy wybór w swojej cenie. Jest lekki i daje przyjemny efekt, ale wymaga lepszego przygotowania przesuszonych fragmentów skóry.

Przy wyborze warto kierować się nie tylko reklamowanym kryciem. Równie istotne są potrzeby cery, sposób aplikacji i rodzaj makijażu, który wykonujemy najczęściej. W moim przypadku różnica między podkładem na szybkie wyjście a produktem na cały dzień była bardzo wyraźna.

Dla kogo będą te podkłady

  • Catrice HD Liquid Coverage polecam osobom, które lubią lekką formułę, półmatowe wykończenie i możliwość stopniowania krycia.
  • Maybelline Super Stay Lumi-Matte warto wybrać przy cerze mieszanej, dłuższych dniach i potrzebie lepszego zakrycia zaczerwienień.
  • L’Oréal Paris True Match sprawdzi się przy cerze normalnej lub suchej, gdy najważniejszy jest naturalny, satynowy efekt.
  • Przy każdym z nich warto wcześniej dobrze nawilżyć skórę i nakładać cienkie warstwy zamiast dużej ilości produktu naraz.

Lubię takie porównania, ponieważ pokazują, że nie istnieje jeden uniwersalny podkład idealny dla każdego. Ten sam kosmetyk może świetnie wyglądać na jednej cerze, a na innej podkreślać suche skórki albo zbyt szybko tracić trwałość. W tym zestawieniu każdy produkt ma swoje mocne strony, ale to Maybelline najlepiej odpowiadał moim aktualnym potrzebom.

Jeśli lubicie osobiste testy kosmetyków, zajrzyjcie też na stronę o mnie, gdzie piszę więcej o moim podejściu do urody, codziennych wyborów i sprawdzania produktów w zwyczajnym życiu. A jeśli miałyście już któryś z tych podkładów, podzielcie się swoją opinią w komentarzu na blogu.