Jak suszyć włosy, żeby były gładkie i się nie puszyły
Puszące się włosy po myciu potrafią zepsuć nawet najlepiej zaplanowaną stylizację. U mnie problem najbardziej widoczny jest wtedy, gdy włosy schną zbyt szybko, są mocno pocierane ręcznikiem albo suszarka kieruje powietrze we wszystkie strony. Z czasem zauważyłam jednak, że samo używanie kosmetyku wygładzającego nie wystarcza. Duże znaczenie ma cała kolejność pielęgnacji i sposób obchodzenia się z pasmami.
Moje włosy najlepiej wyglądają wtedy, gdy przed suszeniem są dokładnie, ale delikatnie odciśnięte z wody. Nie rozczesuję ich gwałtownie, nie przykładam zbyt gorącego nawiewu do skóry głowy i staram się prowadzić suszarkę zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Dzięki temu łuski włosa pozostają bardziej domknięte, a fryzura jest gładsza i mniej napuszona.
Ważna jest również obserwacja własnych włosów. Inaczej suszy się cienkie, delikatne pasma, inaczej grube i gęste, a jeszcze inaczej włosy falowane, które łatwo stracić przez zbyt intensywne szczotkowanie. Testowałam różne metody, od naturalnego schnięcia po modelowanie na okrągłej szczotce, i najlepiej sprawdza się u mnie rozwiązanie pośrednie.
Poniżej zebrałam techniki oraz produkty, po które sięgam najczęściej. Nie traktuję ich jako sztywnego zestawu, bo pielęgnacja zmienia się razem z porą roku, wilgotnością powietrza i kondycją włosów. Najważniejsza okazała się regularność oraz cierpliwość przy samym suszeniu.
| Sposób suszenia lub produkt | Dla jakich włosów | Efekt wygładzenia | Na co uważać |
|---|---|---|---|
| Chłonny ręcznik lub bawełniana koszulka | Każdy rodzaj włosów, szczególnie delikatne | Mniej tarcia i odstających włosków | Nie pocierać pasm |
| Termoochrona w sprayu | Włosy suszone suszarką lub stylizowane | Ochrona przed przesuszeniem | Nakładać na długości, nie przesadzać z ilością |
| Suszarka z regulacją temperatury | Włosy suche, cienkie i farbowane | Kontrolowany nawiew i krótsze suszenie | Unikać bardzo gorącego powietrza |
| Okrągła szczotka | Włosy proste i lekko falowane | Wygładzenie oraz odbicie u nasady | Nie nawijać mokrych włosów |
| Serum silikonowe lub olejek | Suche końcówki i włosy wysokoporowate | Połysk, dociążenie, mniej puchu | Stosować niewielką ilość |
Dlaczego włosy puszą się po myciu
Puszenie zwykle wiąże się z rozchylonymi łuskami włosa, przesuszeniem oraz wilgocią w powietrzu. Kiedy pasma są porowate, łatwiej chłoną wodę z otoczenia, przez co zaczynają odstawać, falować i tracić gładkość. U mnie ten efekt jest szczególnie widoczny podczas deszczowych dni oraz zimą, gdy suche powietrze w mieszkaniu spotyka się z wilgocią na zewnątrz.
Znaczenie ma także sposób mycia. Zbyt mocne oczyszczanie, częste używanie bardzo ciepłej wody i pomijanie odżywki mogą sprawić, że włosy stają się szorstkie jeszcze przed sięgnięciem po suszarkę. Staram się nakładać szampon głównie na skórę głowy, a długości oczyszczać pianą spływającą podczas spłukiwania.
Nie próbuję też rozczesywać włosów na siłę. Po umyciu delikatnie przeczesuję je szerokim grzebieniem, zaczynając od końcówek i stopniowo przesuwając się wyżej. Jeśli włosy są bardzo splątane, dokładam odrobinę odżywki bez spłukiwania albo lekkiego sprayu ułatwiającego rozczesywanie.
Przygotowanie włosów przed użyciem suszarki
Pierwszym krokiem jest dokładne odciśnięcie nadmiaru wody. Zwykły, gruby ręcznik często zwiększa tarcie, dlatego częściej wybieram miękki turban z mikrofibry albo bawełnianą koszulkę. Owijam włosy na kilka minut, bez skręcania ich w ciasny kok. Pasma mają być wilgotne, ale nie ociekać wodą.
Następnie nakładam kosmetyk termoochronny. Przy cienkich włosach wybieram lekką mgiełkę, która nie obciąża fryzury, natomiast przy bardziej suchych długościach lepiej sprawdza się krem lub mleczko. Produkt rozprowadzam najpierw w dłoniach, a potem przeczesuję włosy palcami. Najwięcej uwagi poświęcam końcówkom, bo to one najszybciej tracą nawilżenie.
Jeśli mam czas, pozwalam włosom podeschnąć naturalnie przez kilka lub kilkanaście minut. Nie czekam jednak, aż wyschną całkowicie, gdy planuję modelowanie. Najlepiej pracuje mi się na włosach w około siedemdziesięciu procentach suchych. Dzięki temu suszenie trwa krócej i nie muszę długo podgrzewać tych samych pasm.
Technika suszenia bez puszenia
Suszarkę ustawiam na średnią temperaturę i umiarkowaną siłę nawiewu. Bardzo gorące powietrze daje szybki efekt, ale przy regularnym stosowaniu może przesuszać włosy i uwydatniać ich porowatość. Trzymam urządzenie w pewnej odległości od głowy, a strumień kieruję z góry na dół, zgodnie z kierunkiem łusek.
Najpierw suszę skórę głowy i włosy przy nasadzie. Unoszę je palcami albo delikatnie odbijam szczotką, ale nie szarpię. Gdy nasada jest już prawie sucha, przechodzę do długości. Dzielę włosy na kilka sekcji, ponieważ suszenie całej masy naraz powoduje plątanie i nierównomierne nagrzewanie.
Przy prostym wykończeniu używam dużej, płaskiej szczotki. Przeciągam nią po paśmie, prowadząc suszarkę tuż nad szczotką. Jeżeli zależy mi na większym wygładzeniu, sięgam po okrągłą szczotkę, ale dopiero wtedy, gdy włosy są prawie suche. Końcówkę każdego pasma przez chwilę ogrzewam, a potem utrwalam chłodnym nawiewem.
Chłodne powietrze traktuję jako ostatni etap, a nie osobny zabieg raz na jakiś czas. Pomaga domknąć łuski, wygładzić powierzchnię włosa i zmniejszyć elektryzowanie. Po zakończeniu suszenia nie szczotkuję od razu całej fryzury energicznymi ruchami. Daję jej chwilę ostygnąć, a potem układam ją palcami.
Kosmetyki, które pomagają ujarzmić pasma
Najbardziej uniwersalnym produktem pozostaje dla mnie termoochrona. Szukam w niej składników wygładzających i ochronnych, ale unikam nakładania zbyt dużej ilości. Nadmiar kosmetyku może sprawić, że włosy będą wyglądały na ciężkie, sklejone albo szybciej stracą świeżość. Zazwyczaj wystarcza mi kilka rozpyleń na długości.
Po wysuszeniu stosuję serum na końcówki. Wybieram lekkie formuły silikonowe albo olejki, których używam dosłownie w ilości jednej kropli. Rozcieram produkt w dłoniach i delikatnie przeczesuję nim dolną część fryzury. Nie wcieram go w skórę głowy, ponieważ nie zależy mi na obciążeniu nasady.
Raz na jakiś czas sięgam po maskę o działaniu emolientowym. Dobrze sprawdza się wtedy, gdy włosy są szorstkie, matowe i reagują puszeniem na każdą zmianę pogody. Nie stosuję jednak ciężkich produktów przy każdym myciu. Równowaga między humektantami, emolientami i proteinami jest dla mnie ważniejsza niż chwilowe mocne wygładzenie.
W poszukiwaniu prostych pomysłów na pielęgnacyjne rytuały lubię zaglądać także do urodowych inspiracji, bo czasem drobna zmiana w codziennych nawykach daje lepszy efekt niż kolejny przypadkowy kosmetyk. Przy włosach szczególnie dobrze działa konsekwencja: delikatne mycie, odżywka, ochrona przed temperaturą i spokojne suszenie.
Jak połączyć gładkie włosy z codzienną stylizacją
Kiedy włosy są już suche i ostudzone, staram się ich nie dotykać bez potrzeby. Częste poprawianie fryzury palcami może przenosić sebum na długości i zwiększać elektryzowanie. Jeśli pojawią się pojedyncze odstające włoski, wygładzam je minimalną ilością serum albo specjalną szczoteczką do stylizacji.
Zauważyłam też, że włosy wyglądają lepiej, gdy nie przesadzam z liczbą kosmetyków. Termoochrona, odżywka bez spłukiwania i odrobina serum zwykle wystarczą. Lakier stosuję tylko wtedy, gdy chcę utrwalić fryzurę na dłużej. Przy codziennym układaniu ważniejszy jest dla mnie naturalny ruch niż całkowicie sztywne, idealnie proste pasma.
Gdy włosy są już wygładzone, łatwiej zaplanować resztę makijażu i nie martwić się, że kosmyki będą opadać na twarz. Przy bardziej dopracowanej stylizacji lubię postawić na wyrazistą kreskę, dlatego wracam do wpisu o tym, jak zrobić precyzyjną kreskę eyelinerem. To drobny detal, który dobrze współgra z prostą, gładką fryzurą.
Latem dodatkowo zwracam uwagę na ochronę ust i skóry, bo słońce, wiatr oraz częste przebywanie na zewnątrz wpływają na cały wygląd. W pielęgnacyjnej kosmetyczce mam wtedy produkty z filtrem, a moje doświadczenia zebrałam we wpisie o kosmetykach do ust z filtrem. Taka całościowa ochrona pomaga zachować komfort podczas wakacyjnych dni, również wtedy, gdy włosy suszą się szybciej pod wpływem ciepła.
Błędy, które zwiększają puszenie włosów
Najczęściej szkodzi mi pośpiech. Gdy próbuję wysuszyć włosy maksymalnie gorącym nawiewem, pomijam dzielenie ich na sekcje albo zaczynam modelować zbyt mokre pasma, efekt jest odwrotny od oczekiwanego. Włosy są wtedy matowe, napuszone i trudniej je później ujarzmić.
Drugim błędem jest spanie z całkowicie mokrymi włosami. Tarcie o poduszkę dodatkowo rozchyla łuski, a rano fryzura wymaga intensywnego prostowania lub ponownego suszenia. Jeśli nie mogę wysuszyć ich od razu, przynajmniej doprowadzam do suchości skórę głowy i związuję pasma bardzo luźno.
Moja rutyna jest obecnie prosta i opiera się na kilku zasadach:
- odciskam wodę zamiast pocierać włosy ręcznikiem;
- nakładam termoochronę przed każdym suszeniem na ciepło;
- zaczynam od suszenia nasady, a długości zostawiam na później;
- kieruję nawiew z góry na dół i kończę chłodnym powietrzem;
- używam serum lub olejku tylko na suche końcówki.
Największą różnicę widzę wtedy, gdy wszystkie te kroki wykonuję razem. Pojedynczy kosmetyk nie naprawi włosów przesuszonych wysoką temperaturą, ale dobrze dobrana technika pozwala ograniczyć puszenie i wydobyć naturalny połysk. Warto też dać sobie czas na znalezienie odpowiedniej temperatury, szczotki oraz ilości produktu.
Jeśli zmagasz się z niesfornymi pasmami, zapisz tę rutynę i przetestuj ją przy najbliższym myciu. Wystarczy zacząć od jednej zmiany, na przykład delikatnego odciskania włosów i suszenia zgodnie z kierunkiem ich wzrostu. Takie małe kroki szybko pokazują, co naprawdę służy włosom.